Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
panpancerny
09:10
Breivik terrorysta - owszem, ale Andreas Lubitz?

Mam też kilka zastrzeżeń do innych analogii. Brunon K., terrorysta, nie chciał zabijać przypadkowych ludzi - jak to było na koncertach, mostach itd. - lecz konkretną grupę, przedstawicieli władzy RP. No i ani Brunon, ani ten korwinista z Wrocławia nie zrobili tego w imię religii, no i żaden nie przysięgał wierności Państwu Watykańskiemu. Nota bene, religijność tych obu ludzi nie jest jakoś specjalnie znana i domniemywam, że nie miała związku z zamachami.

To, że zamachu dokonał muzułmanin, nie znaczy, że motywy zamachu miały charakter religijny. Tak samo, to że zamachu dokonał chrześcijanin, nie znaczy, że chrześcijaństwo było motywem zamachu. Ale, psiakrew, ostatnimi czasy zbyt często przedstawiciele jednej religii znacznie częściej dokonują zamachów niż wszystkie inne religie razem wzięte. I nie mówię wcale o zamachach w Europie, lecz na całym świecie.

Dla jasności: NIE zgadzam się, że "islam = terroryzm". Mój pogląd na to zagadnienie jest taki sam, jak pogląd Leszka Kołakowskiego na marksizm i jego zwyrodniałe, zbrodnicze formy (jak stalinizm, trockizm, maoizm, etc.). Oryginalna doktryna Marksa jako taka wprost do zbrodni nie nawołuje i do nich nie prowadzi, ale coś musi być "nie tak" w doktrynie samego Marksa, jeżeli wyłoniły się z niej tak liczne zbrodnicze systemy. I broń Boże nie twierdzę, że islam jest nienaprawialny. Być może potrzebuje on oświecenia tak samo jak chrześcijaństwo ostatnio je miało (i straciło przy tym swoje zęby).

Nie rozumiem użycia słowa "abstrakcyjny" w przypadku zagrożenia zamachów terrorystycznych. Jeżeli zagrożenie jest "abstrakcyjne" w tym samym znaczeniu co zagrożenie suszy na Biegunie Południowym, to w tym sensie zagrożenie w Polsce "abstrakcyjne" nie jest. W Wielkiej Brytanii, Niemczech i Francji jest dużo goręcej, a Polska jest krajem bezpiecznym i nic nie wskazuje, aby w niedalekiej przyszłości ktoś miałby wjechać w tłum ludzi głosząc jakieś hasła - w tym chyba sensie można mówić o pewnej "abstrakcyjności". Aczkolwiek - jeżeli Polsce nie grozi teraz niebezpieczeństwo, to trzeba postępować tak, aby nadal go unikać, a nie nie przejmować się nim.

BBC jest dla mnie skompromitowane przez headline o "syryjskim migrancie (który) zginął w niemieckim wybuchu". W sprawie niemieckich źródeł: po tym co Merkel planuje w związku z ograniczaniem mowy nienawiści i dość arbitralnym ustawieniem co jest mową nienawiści, byłbym sceptyczny (ale sceptyczny, nie nastawiony na "nie i chuj"). No i popisem rzetelności niemieckiej prasy było przykrywanie sprawy ze słynnym sylwestrem w Kolonii. A Guardian... ciężko mi traktować poważnie gazetę która martwi się i głowi nad kwestią czy kolonie na Marsie będą wolne od seksizmu. Większość z tych mediów często opisuje zamachowców lub ich współorganizatorów zamachów jako "Niemców", "Anglików", "Belgów".

Moi przyjaciele mieszkają od paru lat w Niemczech. W samym 2016 roku w promieniu 100 km od ich miejsca zamieszkania tamtejsza policja znalazła i rozwiązała 4 grupy terrorystyczne. Dobrze wiedzieć, że policja działa, ale to są cokolwiek niepokojące dane.

Przekazy medialne i wzmagają panikę i ją tonują, w zależności od mediów. To działa w obie strony. Jedni, jak TVPropaganda pompują ferment, a inne media uspokajają że zamachy terrorystyczne to część życia w wielkim mieście oraz nazywają to "incydentami terrorystycznymi" i pokazują spokojnych ludzi wybiegających z miejsca zamachu z kuflem piwa.

Widziałem wiele z Twoich wypowiedzi, i jakkolwiek nie można się z Tobą nie zgadzać w wielu kwestiach, widzę u Ciebie naprawdę dużo wrażliwości, na cudzą krzywdę, na nienawiść. To się ceni. Ale jest jedna rzecz, którą się pomija, dość nieczule: nawet jeżeli w wypadkach drogowych, smogu, etc. ginie więcej osób niż w zamachach, oraz nawet jeżeli te wszystkie wymienione przez Ciebie zjawiska wywołują więcej krzywd fizycznych niż zamachy, to można stwierdzić dwie rzeczy. Po pierwsze, nie wynika stąd, że nie powinno się działać przeciw zamachom, które ostatnimi czasy przybrały na sile. Po drugie, (zdaję sobie sprawę że to dość kontrowersyjna teza) mimo tych wszystkich krzywd, zostać zabitym w zamachu terrorystycznym (czy w ogóle, zostać zamordowanym) jest większym złem niż zginąć w wypadku, przez smog, etc. Oczywiście, i tu, i tam mamy do czynienia z przypadkową śmiercią. Ale w przypadku zamachów jest jeszcze czynnik wolicjonalny, ergo stricte moralny. Śmierć w wyniku zamachu jest rezultatem zamiaru pozbawienia innych życia, czego o smogu powiedzieć się nie da. Wypadków drogowych dokonują zazwyczaj ludzie nieodpowiedzialni, a nie źli. Natomiast zamach zawsze angażuje złą wolę, co czyni zamach zbrodnią, a przeto większym złem - "większym" w sensie "gorszym". A większe zło wymaga mocnej odpowiedzi (co nie znaczy że "mamy robić krucjatę przeciw muslimom" itp.).

Pardon za długi post, ale liczę że coś wniosłem do dyskusji, miłej soboty.
Reposted bymangoeUbikxempxregcord

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl